Niedziela, w moim przypadku pobudka 6.30. Śniadanie, kawa i mecz polskich siatkarek na polsacie (jak opuszczaliśmy dom było 2:1 dla nas, właśnie sprawdzam -> wygrały). Dziewiąta z minutami startujemy - rowery - statek miłości - hel - rowery - gdynia - 18. 00 dom. To była bardzo dobra krajoznawcza wycieczka, którą na bank jeszcze kiedyś powtórzę. Ciekawe co to jutro będzie z kolanami i plecami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz