piątek, 5 sierpnia 2011

Nowy darkroom


Miała być cisza na łączach ale przełamałem się. Chwilowo udało mi się uciec od ciemnej strony mocy,  codziennej rutyny i dawki depresji którą serwuje mi zestaw dni od poniedziałku do piątku, a sąsiad od którego kradnę internet wrócił z urlopu (albo delegacji) ,więc chwilowo zapierdalają do mojego komputera impulsy od telekomuny. Ponieważ siedzę sam w trójmiejście, chłopaki się rozjechali po świecie, a z urlopu na razie chuj, to najlepszym kumplem okazuje się internet. Wróciłem wspomnieniami do czasu czerwcowego wypadu, a jak już wracać, to w wielkim stylu. Dlatego w tym odcinku ładuję rekordową ilość zdjęć w całej karierze.
Enjoy.
Aha, filmy wołałem już na nowej chacie, która swoją drogą, jest zajebista. 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 


 

 

 

 

 

 

 

 

 



 

 

 




Brak komentarzy: